MINDFULNESS – praktyka uważności na co dzień..

W poprzednim artykule pisałam o medytacji, która wraz z mindfulness i pranajamą są nierozerwalną częścią jogi oraz Ajurwedy. To trochę tak, że medytacja nie istnieje bez mindfulness, a mindfulness pomaga w medytacji. Pranajama to kolejna forma autoterapii, jest kluczem do ciała i umysłu, ale o niej więcej będzie w kolejnym artykule. Natomiast całość zwieńczy cudowna joga, kiedy to skupimy się na oddechu, na mindfulness i na medytacji i spróbujemy połączyć wszystko w jedność.

Co to jest Mindfulness?
„Mówiąc najprościej, uważność to świadomość każdej chwili. Pielęgnuje się ją przez celową koncentrację na rzeczach, nad którymi zwykle się nie zastanawiamy. Jest to systematyczny rozwój nowych rodzajów kontroli i mądrości w naszym życiu, oparty na naszych wewnętrznych zdolnościach relaksacji, skupiania uwagi, świadomości i percepcji.  Jon Kabat-Zinn, Życie Piękna Katastrofa”

Dzięki starożytnej nauce jogi i Ajurwedy możemy poznać swoje ciało oraz umysł, a także zrozumieć swoje emocje i reakcje. Ajurweda jako medycyna prewencyjna dba przede wszystkim o to, by utrzymać zdrowie jak najdłużej, dlatego też dużą wagę przywiązuje do zachowania właściwego rytmu dnia (dinacharya) oraz utrzymania właściwej proporcji aktywności do wypoczynku. Ale nie tylko. Z poprzedniego artykułu już wiesz, że medytacja pozwala zdystansować się wobec obecnych problemów, irracjonalnego stylu życia, który każe nam we wszystkim uczestniczyć i ze wszystkim zdążyć, a także wszystkiego spróbować i jeszcze wszystko wiedzieć i wszędzie być. To właśnie poranna medytacja pozwala nam zbudować uważność (mindfulness) na cały dzień, a wieczorna przygotowuje nas do spokojnego snu. Z kolei pranajama, czyli techniki oddechowe uspokajają nasz przeciążony układ nerwowy i to właśnie one przygotowują go na cały aktywny i pracowity dzień. Lepsze jest wrogiem dobrego, im prostsze techniki oddechowe tym lepiej. Joga i skupienie na oddechu, wcale nie jest takie proste, ale jest proste do nauczenia się. Umiejętność skoncentrowania się bez analizowania tego wszystkiego co ciągle zaprząta nam umysł wcale nie jest łatwe, tym bardziej gdy wciąż docierają do nas nowe wiadomości i informacje, gdy wciąż się ze wszystkim spieszymy i wszystkim zamartwiamy, a przecież  od dawna wiadomo, że 95% rzeczy o których rozmyślamy i które absorbują nasz umysł i czas, nigdy się nie wydarzy.

Czym więc jest mindfulness czy jak mówią inni: uważność?

Kiedyś mój nauczyciel i mentor powiedział: każdy chce spokoju i mówi wtedy: „ ja chcę spokoju”. W tym krótkim zdaniu zawarte są 3 potężne słowa: ja – chcę – spokoju, więc jeśli naprawdę chcemy spokoju to powinniśmy zapomnieć o 2 słowach w tym trio, o JA i CHCĘ, a wówczas zostanie tylko słowo SPOKÓJ, którego tak bardzo pragniemy. Wypróbowałam i to naprawdę działa! JA – mówi o naszym ego i to ono nie pozwala nam na spokój, to ono chce abyśmy zawsze byli pierwsi i zawsze zwyciężali. Drugie słowo CHCĘ – mówi z kolei o naszych pragnieniach i jest główną przyczyną naszych zmartwień, kiedy to nasze zachcianki nie są spełniane, co prowadzi do stresu. Im większe pragnienia, tym większe zmartwienia i tym większy stres. Spróbujmy odpuścić pragnienia, a spokój pojawi się sam.

Z racji tego, że z wykształcenia jestem psychologiem i psychodietetykiem jakiś czas temu sięgnęłam po ciekawą książkę,  którą naprawdę polecam wszystkim, autorstwa dr. Jan Chozen Bays pt.: „Uważność w jedzeniu”. Autorka jest pediatrą oraz nauczycielką buddyzmu zen, a uważności uczy od ponad 20 lat. Pisze w niej o tym, że: „mindfulness nie jest modą, choć tak o niej głośno na świecie, nie jest religią, choć daje nadzieję. Nie jest filozofią, choć wskazuje drogę świadomego i spokojnego życia”. Rekomenduje ją się w leczeniu i walce ze stresem na całym świecie i uważa jako ratunek, sposób, by życie przestało tak pędzić obok nas i abyśmy zaczęli je przeżywać, żyjąc TU I TERAZ. I choć książka mocno nawiązuje do tematyki uważności w jedzeniu, to między słowami można wyczytać cały sens mindfulness. Bo przecież uważność w jedzeniu jest tak samo potrzebna jak w całym naszym życiu. Można nauczyć się sztuki pełnego skupienia na: smakach, zapachach, myślach, formach czy uczuciach. Bo przecież to co niewidzialne, tak naprawdę nadaje życiu sens. Ile razy zdarzyło Ci się jeść lub robić jakąkolwiek czynność słuchając radia, siedząc przy zapalonym telewizorze, przeglądając facebook-a, odpisując na sms-y czy maile jednocześnie? Często robimy wiele rzeczy naraz, tak naprawdę nie skupiając się na niczym, po czym nie pamiętamy niczego i nie czerpiemy radości z niczego. Stajemy się automatami i robotami. Życie przecieka nam przez palce, jemy byle co, byle gdzie, z byle kim, słuchamy byle czego, tracimy uczucia, nie czujemy zapachu, żyjemy w ciągłej gonitwie. Życie naprawdę jest zbyt krótkie i szkoda czasu by marnować je na bycie ciągle lepszym, bo naprawdę lepsze jest wrogiem dobrego.

Warto odpuścić kontrolę nad wszystkim, nad czym i tak w większości nie mamy kontroli, warto wziąć głęboki oddech i spróbować robić to, co jest ważne i przydatne dla nas. Warto otaczać się dobrymi ludźmi i skupiać na tym co jest dzisiaj, co jest tu i teraz. Nie jest to proste ale też nie jest niemożliwe do nauczenia się. Można zacząć od drobnych gestów skierowanych do nas, których często nie zauważamy pochłonięci ciągłą gonitwą, warto te gesty odwdzięczyć, uśmiechnąć się do nieznajomej, która właśnie nas mija, warto zatrzymać się na chwilę i posłuchać śpiewu ptaków czy szumu morza. Nie pozwólmy by omijały nas piękne chwile. Nawet tak zwykła czynność jak jedzenie może okazać się piękną chwilą, gdy pozwolimy tej chwili być piękną. Spróbuj kiedyś siadając do posiłku, najlepiej w rodzinnym gronie, wyłączyć telewizor, radio i poprosić domowników, żeby odłożyli swoje telefony. Spróbujcie zanim włożycie pierwszy kęs do ust dotknąć palcami i poczuć ciepło, szorstkość potrawy, bądź jej niesamowitą gładkość. Powąchajcie i zgadujcie jaki zapach dominuje? Spróbujcie jeść powoli, długo przegryzając, bez popijania, bez przejadania. A może zróbcie eksperyment i zjedzcie palcami bez użycia sztućców? Nie na wyścigi, bez pośpiechu delektujcie się każdym kolejnym kęsem. Mówcie o kolorach, o zapachu, o smaku. Mówcie o tym jak można to samo danie zrobić następnym razem, żeby smakowało inaczej.

Co zatem jest istotą mindfulness? To proces poznawania i akceptacji siebie takim jakim się po prostu jest. To najprostszy sposób na bycie tu i teraz, tak potrzebny w praktyce jogi, podczas medytacji i pranajamy. Jak pisze w przedmowie Jon Kabat-Zinn we wspomnianej wyżej książce, autor wielu książek nt. mindfulness, specjalista w zakresie uważności, twórca programu Mindfulness-Based Stress Reduction (MBSR): „Uważność to pełna uwagi świadomość chwili obecnej i poczucie związku z nią. Jest  antidotum na uzależniające zaabsorbowanie wszystkim, co odrywa nas od rzeczywistości tej chwili. Kiedy zaczynamy zwracać uwagę, świadomie i nie oceniając, wracamy do teraźniejszości, możemy czerpać z naturalnych źródeł siły, kreatywności, równowagi i mądrości – naszych wewnętrznych zasobów, których istnienia często sobie nie uświadamiamy. Nic nie musi się zmieniać. Nie musimy być inni ani lepsi.” W Klinice Redukcji Stresu na Uniwersytecie w Massachusetts pierwszą rzeczą jaką Jon Kabat-Zinn robi ze swoimi pacjentami jest medytacja z rodzynką, czyli powolne i uważne jej zjadanie, które może trwać pięć minut albo i dłużej. Już sam fakt nazwania tego ćwiczenia medytacją obala wyobrażenie o medytacji, a przecież wszystko może być jej formą, jeżeli oddajemy się jej w pełni świadomie. Pisałam o tym w poprzednim artykule.

Warto ćwiczyć uważność, dzięki której możemy obniżyć poziom stresu, lęku, drażliwości, a nawet depresji. Regularne ćwiczenia wpływają pozytywnie na pamięć, wytrzymałość umysłową i fizyczną, pomagają w walce z chronicznym bólem, obniżają ciśnienie krwi, poprawiają odporność, mogą również osłabiać uzależnienia.

Warto nauczyć się wykorzystywać własne zasoby, by poprawić zdrowie oraz samopoczucie.

2 Komentarze

  • Małgosia
    Posted 27 sierpnia 2020

    Bardzo ciekawy artykuł, W moim życiu zdecydowanie brakuje uważności, skupienia, lecę “po łebkach”, mam problemy z pamięcią. Przeczytałam już kilka Pani wpisów i zdecydowanie zainteresowała mnie moc Ajurwedy. Nie wierzę w żadne cud suplementy. Decyduję się na zmianę stylu życia 🙂

    • Marzena
      Posted 11 września 2020

      Małgosiu, dziękuję Ci za te słowa, dla mnie życie to droga, a nie cel i wszystko w nim możemy zmienić – zmiany są dobre i wcale nie trzeba od razu robić życiowej rewolucji.. ja lubię metodę małych kroczków.. spróbuj..

Skomentuj Małgosia Anuluj pisanie odpowiedzi