Joga 50+

Najstarszą nauczycielką jogi na świecie była Tao Porchon-Lynch (ur. 13.08.1918 – zm. 21.02.2020), miała ponad 100 lat! Od kilku lat praktykuję jogę, niedawno dołączył do mnie mój mąż, który całe życie był aktywnym sportowcem i któremu sport bokiem wyszedł.. dosłownie! Wychowanek Śląska Wrocław, całe życie grający w piłkę nożną dowiedział się kilka lat temu od lekarza, że powinien ustawić się w kolejce po protezę kolanową. Nie ustawił się. Zaprzestał grania i zaczęliśmy chodzić na siłownię. Ja.. po zgubieniu nadbagażu w 2013r, dałam sobie słowo, że to była ostatnia moja dieta, a mąż.. żeby coś robić i być aktywnym. Z czasem nasze ćwiczenia ewaluowały, ja jako typ nie-sportowca wciąż szukałam aktywności fizycznej, którą chociaż polubię. Zakochałam się najpierw w pilatesie, potem stretchingu a na końcu w jodze, mąż do mnie dołączył i tak zaczęliśmy razem praktykować jogę. 

Długość życia ludzi na świecie wciąż się wydłuża, medycyna robi w tym kierunku ogromne postępy, niemniej to my sami mamy ogromny wpływ na to jak się czujemy i jak sprawni jesteśmy. Medycyna wspomaga się lekami i zabiegami, ale na szczęście wiele mądrości zostało już dawno zapisanych, o których w tym pędzie życia gdzieś zapomnieliśmy. Czas do nich wrócić. Stąd mój pomysł by czerpać wiedzę z najstarszego systemu medycznego jakim jest Ajurweda, która ma ponad 5000 lat i połączyć ją z moją wiedzą z psychologii i psychodietetyki. Żeby czerpać z informacji i wiadomości od stulatków, by stworzyć swoją idealną dietę i swój własny styl życia.. ale jak Ajurweda to i nie może zabraknąć jogi. Dzięki jodze możemy pomóc sobie w utrzymaniu dobrej formy w każdym wieku, również albo zwłaszcza po 50 roku życia. Nieważne czy i w jakim wieku zaczniesz, ważne byś zaczęła. Ja zaczęłam swoją przemianę od około 40 roku życia, ale dopiero od 45 roku życia całkowicie zmieniłam swój styl życia, nie robiąc w nim całkowitej rewolucji, tylko zastosowałam metodę małych kroczków. To najlepsza metoda, bo robiąc kolejny krok, już masz ochotę na następny..

Na sobie próbuję wszystkiego co może ułatwić mi, zwiększyć i polepszyć moją jakość życia. Mąż tylko podpatruje, a potem często przyłącza się, gdy widzi jak coś co robię dobrze na mnie wpływa i tym sposobem ja do niczego go nie zmuszam, a on jest coraz zdrowszy. Nie mamy ochoty na wszelkie problemy jakie dotykają starszych ludzi, takich jak:

– ograniczona sprawność ruchowa

– problemy ze stawami

– chroniczne bóle, które dotykają większość naszych znajomych

– osteoporoza, Alzheimer, Parkinson

– problemy z ciśnieniem krwi

– problemy ze snem, bezsenność lub nadmierna senność

– trudności z oddychaniem

My chcemy cieszyć się życiem najdłużej jak to tylko będzie możliwe. Stąd pomysł na jogę, mindfulness, medytację i pranajamę. To wszystko pięknie się ze sobą łączy i wcale nie potrzebujemy ciężko i długo ćwiczyć by dotlenić nasz organizm i utrzymywać go w pełni sprawnym. Najważniejsze, to zachować balans między aktywnością ruchową, umysłową i zdrową dietą. Systematyczne uwalnianie ciała od napięć i stresu pozytywnie wpływa na nasze zdrowie, a zwiększona możliwość naszego ciała przywraca radość życia, bo czujemy i faktycznie możemy więcej. Niektórzy twierdzą, że tylko ciężkie ćwiczenia budują mięśnie. Nieprawda! Joga i asany również je budują, a przede wszystkim wzmacniają tak, byśmy sobie radzili w przypadku zachwiania równowagi czy upadku. Mięśnie zabezpieczają nas przed urazami oraz dają osłonę dla kręgosłupa i wszystkich narządów wewnętrznych, a niestety z wiekiem szybko zanikają.

Dzięki jodze, praktykom oddechu i medytacji wpływamy pozytywnie na nasz organizm i umysł. Nie dopuszczamy do zesztywnienia, a regularne ćwiczenia uelastyczniają nasze mięśnie. Mówi się, że każdy organ nieużywany zanika i jest to stuprocentowa prawda! Mąż przestał nawet narzekać na swoje kolana! A przecież jeszcze tak niedawno miał wizję operacji i wymiany.. 

Ale to nie wszystko jakie korzyści przynosi praktykowanie jogi. Pozwala ona na lepszą koncentrację, siłę i witalność dzięki zmuszaniu naszego organizmu do przyjęcia prawidłowej postawy i uniesienia klatki piersiowej, co z kolei pogłębia nasz oddech i pojawia się jasność myślenia. Również krew zaczyna w naszych ciałach swobodnie płynąć i normuje się jej ciśnienie, dzięki wykonywaniu i przybieraniu różnych pozycji, unoszeniu nóg do góry czy staniu na głowie. To wszystko sprawia, że nawet po 50 r.ż. możemy wciąż czuć się wspaniale. I tak wciąż się czujemy..

Obecny siedzący styl życia, praca przy biurku, jazda do pracy i z pracy samochodem oraz wielogodzinne przesiadywanie przed komputerem nie sprzyja naszemu zdrowiu. Ciała stają się sztywne, a umysły zamknięte. Zauważam dziwny trend wśród młodszych osób: jak najmniej ruchu, żeby tylko się nie spocić. A jeżeli trening, to: szybki i krótki. Dieta? Najlepsza to: szybko i bez wyrzeczeń. A przecież nie ma drogi na skróty. Organizmu oszukać się nie da.

Rozwój technologii przyniósł nam mnóstwo udogodnień, korzystamy z ruchomych schodów, wind i wszelkich skrótów. Siedząc w domu przed komputerem zamawiamy jedzenie z dostawą do domu. Niedobrze.. a wystarczyłoby dwa razy w tygodniu po godzinie praktykować jogę i już:

– zostaje polepszona jakość snu

– zwiększona zostaje mobilność stawu skokowego, a tym samym zwiększona ochrona przed upadkami

– zmniejszamy przewlekłe bóle

– obniżamy lęki

– poprawiamy nastrój 

Jest dużo odmian jogi, najlepiej by było mieć możliwość spróbowania każdej, a jeszcze lepiej, jeżeli jesteś początkująca to nie zaczynać od asanów. Zacznij od oddechu.. a na końcu nie zapomnij o regeneracji i relaksacji.

Joga to droga, a nie cel.. Jak skończyłam etap odchudzania, to stwierdziłam nagle, że osiągnęłam jakiś swój zamierzony cel, ale i przestraszyłam się, bo wiedziałam, że bez zmian szybko utracę to na co tak ciężko pracowałam przez ostatnie 9 miesięcy. Stanęłam na rozdrożu. Wiedziałam, że ruszać się trzeba, ale nigdy nie pokochałam siłowni.. i nie pokocham. Robiąc małe kroki ku lepszemu stylowi życia uczyłam się nowego sposobu odżywiania i to było łatwe, ale z ćwiczeniami było gorzej. Nie zaprzestałam chodzić na siłownię, ale coraz częściej łapałam się na tym, że na widok rowerka czy bieżni mnie po prostu mdli, a jeszcze tak niedawno potrafiłam „przejechać” godzinę na takim stacjonarnym rowerku. Szukałam.. i po kolei testowałam pilates, stretching, treningi grupowe i jogę. Chyba źle na początku trafiałam, bo wszędzie na jodze wszyscy zaczynali od asanów. Nie byłam w stanie ich robić, a co dopiero jeszcze oddychać przy nich. Męczyłam się okrutnie, ale nie poddałam się, bo wewnętrznie czułam, że to jest to. Nie ma przypadkowych spotkań i wszystko w naszym życiu dzieje się po coś. W końcu trafiłam na nauczyciela. Najlepszego na świecie! Zaczęliśmy od oddechu, a potem joga nagle zaczęła mnie wciągać, bo już wiedziałam o co w tym chodzi, już mogłam normalnie oddychać podczas ćwiczeń.. wdech.. wydech.. i znowu przeżyłam kolejny szok, gdy dowiedziałam się, że całe życie źle oddycham. Jak to wdychając powietrze mam wydymać brzuch jak balon? Skoro od dzieciństwa słyszałam zawsze: wciągnij brzuch! Na siłowni też nauczono mnie, że przy wciąganiu powietrza wciągam brzuch. Zero oddychania przeponowego. Oddech krótki nagle okazał się oddechem pełnym i długim, z wydętym jak balon brzuchem i do tego.. mega kojącym. Teraz już się nie męczę podczas praktyk jogi, teraz to czysta przyjemność. 

Spróbujesz?

Dodaj komentarz